Letni Kiermas

Pasterskie Święto na Orawie, czyli „Letni kiermas”

Tak o Świecie Pasterskim i jego początkach, tradycjach i kontynuacjach w 1993 roku pisał Emil Kowalczyk w czasopiśmie „Nowe Podhale”

Kiedy jo se, kiedy krowicki posłała,
kozioł dolinecka wesoło bywała.
Teraz jo se teros krowicki nie posom
kozioł dolinecka zarosta stokłosem


Bogata obrzędowość i obyczajowość pasterzy orawskich przypomniał znany animator kultury na Orawie – Ludwik Młynarczyk. W 1975 r. w Lipnicy Wielkiej-Przywarówce, w „Słonecznej Dolinie”, urządził przepiękną imprezę „Święto Pasterskie – Orawska Wiosna”, w której nawiązał do wiosennych zwyczajów pasterskich. Z wielką powagą celebrowano doroczne zwyczaje towarzyszące pierwszemu wypędzaniu bydła na wiosenne pastwiska. Z czasem imprezie tej zaczął towarzyszyć „Konkurs Pasterski Zbyrcok”, który wyraźnie zdominował to święto, przyczyniając się jednak do rozwoju tradycyjnego muzykowania i śpiewu oraz kultywowania niektórych sprawności pasterskich.

Zespoły folklorystyczne prezentując swoje programy starały się przypomnieć różnorodne zwyczaje i obyczaje pasterskie. Z wielkim podziwem i uznaniem patrzyliśmy na popisy najstarszych mieszkańców Orawy. Niewiele już dziewcząt potrafi tak „zaujkać”, jak Filomena Węgrzyn, zaśpiewać tak tradycyjnie, jak Anna Bandyk. A wolarzowi z Przywarówki, Andrzejowi Węgrzynowi nikt nie dorówna w mistrzowskim strzelaniu z bicza – na jedną, czy też na dwie strony…

Postawili chłopcy kolibę w polanie,
Będzie tys tu piyknie o mój Świynty Janie.
Żeby to Świynty Jon co drugi dziyń bywoł,
Toby pasterzycek wesele se śpiywoł…

… tak pisała Józefa Kierpiec z Harkabuza – laureatka Konkursu Literackiego im. Piotra Borowego, który towarzyszy imprezie od 1980 r. Plonem konkursów stał się tomik wierszy zatytułowany „Pokłon Orawie”. Wiele serca w przygotowanie poetyckich wieczorów wkładała Jadwiga Pilchowa ze skansenu w Zubrzycy Górnej.

To dzięki tej niezwykłej imprezie, której tym razem patronuje wójt wielkolipnickiej gminy – Franciszek Adamczyk, przynajmniej na chwilę zatrzymany zostanie dawny, niezwykle oryginalny świat orawskich pasterzy.

Takim śpiewem umilali sobie czas orawscy pasterze, którzy do wypasania owiec czy wołów przygotowywani byli już od najmłodszych lat. Najpierw było to doglądanie gęsi, później w wieku pięciu lat już pasienie krów „na powrozie”, z początku jednej, a następnie dwóch, trzech, a nawet czterech. Dla kilkuletniego dziecka była to naprawdę ciężka, często przerastająca jego siły fizyczne, praca. Zwykle pasło się po miedzach i „stokach”, oraz nielicznych wtedy nieużytkach.

Starsi chłopcy tzw. „pasterze gróniowi” wypasali stada jałówek, byczków i krów na śródleśnych polanach. Życie ich było podobne do pasterstwa na szałasie.

Innym jeszcze rodzajem pasterstwa na Orawie było wypasanie wołów na polanach halach Babiej Góry. Czynili to doświadczeni pasterze – wolarze, którzy cały czas przebywali ze stadem liczącym 100–150 wołów, a pomagali im odpastnicy, którzy przybywali ze wsi i zmieniali się po każdej dobie wypasania.

Wszyscy z utęsknieniem czekali na „Letny kiermas” – święto orawskich pasterzy, które od zamierzchłych czasów obchodzone było w dzień św. Jana (24 czerwca), kiedy to odbywał się odpust w Orawce, najstarszej parafii katolickiej na Orawie. Przybywali tam wtedy pasterze z okolicznych wsi, by nacieszyć się wolnym dniem, wysłuchać mszy świętej, dokonać w odpustowych kramach wymarzonych zakupów (na które oszczędzali cały rok), by wreszcie spotkać się na wspólnych zabawach, popisać się sprawnością we władaniu biczem, śpiewem, muzykowaniem i tańcem. Natomiast w Lipnicy Wielkiej, gdy miejscowość ta stała się parafią rzymskokatolicką w 1727 (przedtem była tu luterańska świątynia), zaczęto obchodzić święto pasterskie w pierwszy poniedziałek po Nawiedzeniu Marii Panny (2 lipca).

Dzień pasterza był na całej Orawie wielkim świętem. Na kilka tygodni przed tym wydarzeniem pasterz wybierał łąkę, którą oznaczał „stówką” – świerkową gałęzią. Wszyscy wiedzieli, że tu nie można paść, pastwisko to jest przeznaczone jest właśnie na „Letny kiermas”. W przeddzień budowano kolibę – rodzaj szałasu z gałęzi świerka. Na drugi dzień pasterze, zaraz po wschodzie słońca, wypędzali bydło na wcześniej przygotowane pastwisko. Mogli się swobodnie zająć rozpalaniem ogniska, smażeniem jajecznicy i słoniny, wzajemnym odwiedzaniem i poczęstunkiem oraz wspólnym śpiewem i muzykowaniem, grami i zabawami.

Później udawano się na przykościelny plac, gdzie czekały już odpustowe kramy z przeróżnymi „cudeńkami”. W tym dniu pasterze podczas południowej przerwy nie wykonywali żadnych prac gospodarskich.

Ów dzień był świętem dla całej wsi. Wtedy to gazdowie odwiedzali bacę na szałasie, przynosili poczęstunek, oglądali swoje owce, zabierali należną im zapłatę w postaci sera i oscypków. Wieczorem przybywała na szałas młodzież, najczęściej z muzyką i rozpoczynała się pasterska zabawa, na której zwykle tańczono orawskie ciardasze, polki i hajduka. Bawiono się długo, bo takich okazji nie było zbyt dużo. Pocieszano się nadejściem dnia św. Michała, bo w myśl pasterskiego porzekadła: „Po Michale można paść i po powale”.

Życzyć należy, by Lipnica nawiązała w „Letnym kiermasie” nie tylko do terminu, ale także do wspaniałej atmosfery pasterskiego święta. Może ono stać się niezwykle oryginalną imprezą nie tylko dla miejscowych, ale również dla coraz liczniej przybywających tu turystów z kraju i z zagranicy.

Poznaj niezwykłą galerię pełną pasterskich tradycji

Tutaj znajdziesz wyjątkowy wybór zdjęć ilustrujących bogactwo kultury i wydarzeń Letniego Kiermasu.